army of me.

Cholernie boję się zostawać sama na noc. Wyostrza mi się wtedy bardzo słuch i mam wrażenie, że nie potrzebuje soczewek, bez których w ciągu dnia nie trafiam w drzwi. Rano jak sobie o tym pomyślę, to śmieję się sama do siebie, w nocy natomiast nie potrafię opanować strachu. Gdybym miała w domu kamery, które rejestrują moją wędrówkę do sypialni z nożem, można by mnie spokojnie umieścić w psychiatryku bez dodatkowych badań. Robię jeszcze inne rzeczy, ale o tym już nawet pisać nie będę. I dzisiaj cieszę się, że Kevin był puszczany tak często i akurat w święta, kiedy miałam czas to oglądać. Nauczył mnie jednak czegoś ten dzieciak. I długo nie mogłam nic napisać, bo sami rozumiecie, że stanie na straży własnego życia i bezpieczeństwa wymaga nie lada poświęcenia. Na szczęście M już wraca. Pozostanie mi rozbrojenie domu i przekonanie Go, że w bloku jednak lepiej się mieszka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *