closer.

Poczucie bezpieczeństwa kiedyś wydawało mi sie nudne. W życiu potrzebowałam fajerwerków czy cholera wie czego, żeby czuć, że żyję. Tak, byłam idiotką i teraz pukam się w czoło. Stan ciągłego napięcia emocjonalnego zabijał we mnie wszystkie pozytywne emocje. I wszystko było tylko tak z dnia na dzień. Nie potrzebowałam faceta, który bedzie mnie przytulał i mowił na dobranoc czułe słówka i w dupie miałam czy on wróci na noc do domu. A to wszystko było takie przekłamane… Każdy tego potrzebuje, ale zrozumie to tylko ten, kto się zatrzyma na chwilę, przestanie biec i gubić się we własnym życiu. Stanęłam jakby obok tego, wzięłam łyk kawy i zrozumiałam, że to nie o to w życiu chodzi. A szczęście nie jest czymś niedoścignionym i nie znajduję się poza marginesem naszych oczekiwań. Dziś biorę ten łyk kawy, uśmiecham się do siebie i wiem, że posiadam największe szczęście tego świata. Było na wyciagnięcie ręki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *