fuck swag.

Jestem jędzą. Zawsze mówię to, co myślę. Ludzie jednak liczą się z tym, co mam do powiedzenia. Od dziecka potrafiłam mówić o tym, o czym inni bali się powiedzieć. Na podwórku zawsze byłam wypychana przed szereg, żeby zapytać o coś, czego inni się wstydzili. W szkole załatwiałam przekładanie klasówek, a na studiach dodatkowe terminy zaliczeń. I tak zostało mi do dziś. Kiedy czegoś nie rozumiem – pytam, kiedy czegoś chce – proszę o to. To takie banalnie proste i ułatwiające życie. Często mylone jest to z arogancją, a ja po prostu wyrażam głośno swoje potrzeby i manifesty, często wiele na tym tracąc. No i jeśli mnie nie lubisz, to wiedz, że mi jest z tego powodu strasznie wszystko jedno. Życie nauczyło mnie, że nie warto jest być miłym, tacy ludzie najcześciej dostają po dupie. Nikogo nigdy nie udaję, niczego od nikogo nie oczekuję, nie robię nic na pokaz. Patrzę z góry jedynie na ludzi, dla których pokazywanie swojego „idealnego” życia stało się sposobem na życie, na zabicie nudy, której mają nadmiar, pozostały czas poświęcają na doczepianie sztucznych kłaków i nakładaniu kilku centymetrów szpachli. Umiejetność przeróbki zdjeć to jedyna wyżyna intelektualna. Desperatki, które pragną uznania i zazdrości, w rzeczywistości bardzo słabe i zakompleksione. Koniec końców kończą na garnuszku u mamy, szukając możliwości zarobienia paru złotych na butelkę Moeta, którym pochwalą się pózniej na Instagramie. Te, które będą miały więcej szczęścia, skończą łykając urynę jakiegoś zarobionego dziadka.

9 przemyśleń nt. „fuck swag.”

  1. Pingback: Homepage
  2. Pingback: cpns kemenkumham
  3. Pingback: Web Hosting Greece
  4. Pingback: DMPK Services

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *