mine.

Bo przecież nikt nam nie zabroni być mentalnym małżeństwem. Jesteśmy nim. Bez przysięgi też jest mój. Chociaż pewnie i na oficjalne „tak” przyjdzie pora. Lubię kiedy stanowczo mówi „Bedziesz moją żoną, Mała”. Nawet nie wiecie jakiego kopa do działania daje mi ten facet. I nawet lubię jak czasem mnie opierdoli za coś o co walczę, ale do końca sama nie wiem po co. I jak jednym spojrzeniem mówi wiecej niż milion słów, a ja pokornie spuszczam głowę i schodzę na ziemię, a to serio nie jest proste zadanie. I kiedy tak sensownie tłumaczy mi świat… I nawet przeszłość przestała determinować teraźniejszość, bo dla naszego istnienia przyszłość i tak jest najważniejsza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *