red alert.

Cholera, już prawie jesień, a ja w ostatnich promykach letniego słońca czuję wiecej lata niż dotychczas, jakbym tego nie dostrzegła, a teraz chciała to zatrzymać. Za każdym razem, gdy czuję oddech jesieni, nadwyraz się czegoś obawiam. Nie potrafię nazwać tego uczucia, ale jakby przed czymś się bronię. Depresją? Wizją ciepłych papci i hektolitrów wypitego wina? Samotnością? Nie, samotności na pewno się nie obawiam! Przecież ze wszystkim poradzimy sobie we dwoje, bo nic nam tak dobrze nie wychodzi jak wspólne życie. Dopełniamy się, rozumiemy, śmiejemy się i rozczulamy nad tym samym. Więc zapraszam Cię Pani Jesień, jestem gotowa na starcie, tym razem mnie nie zasmucisz, suko!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *