winter.

Nie mam ostatnio ani weny, ani czasu. W ciągłym biegu, nawet zima przyszła niezauważalnie. Jak to pisałam od razu pomyślałam, że trzeba dać deskę do ostrzenia, bo sezon już tuż tuż… Uwielbiam zimą góry, odskocznia od rzeczy, z którymi codziennie przychodzi się zmagać. Ostatnio stwierdziłam, że ciągle ktoś zagłusza nasz spokój, próbując wciągnąć nas w swoje chaotyczne i niepoukładane życie. Ja przecież mam swój spokój wewnętrzny, którego nie pozwolę zburzyć. Słuchajcie, w życiu każdego z nas pojawia się taka żmija, która powoli wpuszcza swój jad. Najpierw nieodczuwalne dawki, z czasem coraz więcej, dajemy się wciągać w jakieś gierki, życie życiem tej osoby, aż w końcu nie zdajemy sobie sprawy, że już nie mamy swojego życia. Ja na szczęście w porę się umiem zorientować. Red alert i przestaje ważyć słowa. Najlepszym uczuciem jest uczucie niezależności, wtedy można mowić co się chce i robić ci się chce. Ja akurat wybieram robienie wszystkiego z M, bo on nigdy nie próbuje zawładnąć moim życiem czy myślami. Rozumie moja potrzebę posiadania własnej przestrzeni, a uwierzcie z taką kapryśną jedynaczką jak ja, nie jest łatwo żyć…

Jedno przemyślenie nt. „winter.”

  1. Pingback: URL

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *